piątek, 11 kwietnia 2008

Podcast#1 - Freddie Hubbard

To jest mój pierwszy podcast. Ale od czegoś trzeba zacząć. Trochę się tu zmagam z różnymi ć, ść, szcz itp.Jeśli uda wam się przetrzymać pierwsze minuty, to dalej będzie lekko, bo muzyka jest przepiękna i magiczna. Temat: Freddie Hubbard

Oto lista utworów:

  1. Freddie Hubbard - Open Sesame (CD: Open Sesame)
  2. Wayne Shorter - Wildflower (CD: Speak No Evil)
  3. Herbie Hancock - Dolphin Dance (CD: Maiden Voyage)
  4. Freddie Hubbard - Little Sunflower (CD: Love Connection)
  5. Freddie Hubbard & Woody Shaw - Lament for Booker (CD: Double Take)









wtorek, 8 kwietnia 2008

Minor II-V

Duża część moich ćwiczeń opiera się na graniu gotowych fraz wziętych od gigantów trąbki jazzowej czy to będzie Clifford Brown czy Hubbard, Miles czy inni. Kiedyś mój nauczyciel poradził mi granie każdej takiej frazy po tonacjach oddalonych co ton (bardzo popularna progresja - vide: How high the moon, Solar).

Niestety ogrywanie jednej frazy po 12 kluczach szybko robi się nudne. Dlatego też na własne potrzeby zacząłem grać etiudy 12-stu fraz (każda w innym kluczu), które przesuwałem (całą etiudę) co ton (jeszcze zamieszczę tu to ćwiczenie). Zalety grania dużej liczby fraz na raz są oczywiste: szybko się nie nudzi, i jakoś dziwnie łatwo wpada w ucho.

Ostatnio ćwiczyłem na tej zasadzie z frazami w Minor II-V. Frazki wziąłem z Clifforda Browna z zeszytu: Essential Jazz Lines of Clifford Brown. Musiałem zdecydować się na jakiś cykl tonalny: wybrałem koło kwartowe. Każdy fraza w tonacji kwartę w górę. Z tym że był tu mały myk: wybrałem 11 fraz po to, żeby z jedenastej przechodzić do pierwszej ale już o kwintę w dół.

Poniżej zamieszczam plik.

Ćwiczenie Minor II-V

wtorek, 4 marca 2008

Artykulacja jazzowa

Umiejętnością, którą większość adeptów trąbki jazzowej zdaje się przyswajać niedostatecznie lub nie rozumieć (przynajmniej początkowo), jest odpowiednia artykulacja. Przyjmują oni przy tym, że istota swingu leży w triolowym rytmie. Jest to błędne, gdyż cecha ta charakteryzuje grę nie wszystkich muzyków: jedni grają bardziej równo, inni frazują za pomocą triol. Nawet grając triolami można trącić o parodię jazzu - formę przypominającą boogie-woogie - kiedy gra się w szybkich tempach, a właśnie wtedy powinno się wyrównać rytm.

Co zatem jest cechą charakterystyczną artykulacji jazzowej? Tym co odróżnia ją od np. muzyki klasycznej? Jest nią płynność przechodzenia od dźwięku do dźwięku, od ósemki do ósemki, bez wyraźnej granicy pomiędzy dźwiękami. Błąd jaki popełniają początkujący, to właśnie zbytnie oddzielanie ósemek (jak w orkiestrach marszowych), granie zbytnio staccato. W jazzie potrzebna jest bardziej płynna artykulacja - często mówi się o niej non-legato. Oznacza to tylko, że pomimo płynności wciąż akcentuje się poszczególne nuty, żeby je od siebie odróżniać.

No dobrze, ale jak to przełożyć na język trąbki? Otóż zamiast używać sylab tu-tu, ta-ta, te-te, ti-ti (bądź w ekstremalnym przypadku tut-tut, etc.) oddzielamy dźwięki delikatniejszą artykulacją za pomocą du-du, da-da, de-de, di-di. Na początku przy ćwiczeniach możemy tak uderzać każdą ósemkę, dla wyrobienia tej płynności i lekkości.

No ale co ze swingiem? No właśnie: istota swingu nie kryje się w triolach, ale w akcentowaniu synkop (upbeat). Wszystkie ósemki na raz, dwa, trzy, cztery tracą akcent, a wszystkie ósemki na 'i' (1 i 2 i 3 i 4 i) go zyskują. Praktycznie wygląda to tak, że frazę ósemkową rozpoczynającą się na uderzenie (downbeat) gramy za pomocą sylab: du-du-u-du-u-du-u-du-u-dat. (pogrubiony upbeat). Ostatnia ósemka w rzędzie musi być krótka (dat).

Dochodzą do tego jeszcze dwie reguły: 1 należy również akcentować każdą ósemkę "na wierzchu"; 2 ćwierćnuty są zwykle krótkie. Jeśli połączymy te reguły pamiętając nader wszystko o delikatnym i miękkim oddzielaniu nut, to z pewnością uzyskamy artykulację, która podniesie naszą grę o poziom. Śmię twierdzić, że artykulacja jest esencją jazzu, a wiąże się z nią także odpowiednie wyczucie czasu i interpretacja jazzowej frazy.