Co zatem jest cechą charakterystyczną artykulacji jazzowej? Tym co odróżnia ją od np. muzyki klasycznej? Jest nią płynność przechodzenia od dźwięku do dźwięku, od ósemki do ósemki, bez wyraźnej granicy pomiędzy dźwiękami. Błąd jaki popełniają początkujący, to właśnie zbytnie oddzielanie ósemek (jak w orkiestrach marszowych), granie zbytnio staccato. W jazzie potrzebna jest bardziej płynna artykulacja - często mówi się o niej non-legato. Oznacza to tylko, że pomimo płynności wciąż akcentuje się poszczególne nuty, żeby je od siebie odróżniać.No dobrze, ale jak to przełożyć na język trąbki? Otóż zamiast używać sylab tu-tu, ta-ta, te-te, ti-ti (bądź w ekstremalnym przypadku tut-tut, etc.) oddzielamy dźwięki delikatniejszą artykulacją za pomocą du-du, da-da, de-de, di-di. Na początku przy ćwiczeniach możemy tak uderzać każdą ósemkę, dla wyrobienia tej płynności i lekkości.
No ale co ze swingiem? No właśnie: istota swingu nie kryje się w triolach, ale w akcentowaniu synkop (upbeat). Wszystkie ósemki na raz, dwa, trzy, cztery tracą akcent, a wszystkie ósemki na 'i' (1 i 2 i 3 i 4 i) go zyskują. Praktycznie wygląda to tak, że frazę ósemkową rozpoczynającą się na uderzenie (downbeat) gramy za pomocą sylab: du-du-u-du-u-du-u-du-u-dat. (pogrubiony upbeat). Ostatnia ósemka w rzędzie musi być krótka (dat).
Dochodzą do tego jeszcze dwie reguły: 1 należy również akcentować każdą ósemkę "na wierzchu"; 2 ćwierćnuty są zwykle krótkie. Jeśli połączymy te reguły pamiętając nader wszystko o delikatnym i miękkim oddzielaniu nut, to z pewnością uzyskamy artykulację, która podniesie naszą grę o poziom. Śmię twierdzić, że artykulacja jest esencją jazzu, a wiąże się z nią także odpowiednie wyczucie czasu i interpretacja jazzowej frazy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz